Kontuzja Spence'a zmusza Anglię do poszukiwań prawego obrońcy przed meczem z Meksykiem

Kontuzja Spence'a zmusza Anglię do poszukiwań prawego obrońcy przed meczem z Meksykiem

W obozie turniejowym panuje szczególny rodzaj ciszy, gdy gabinet medyczny zaczyna wygrywać spory, których sztab szkoleniowy nigdy nie chciał słyszeć. Na bazie Anglii ta atmosfera trwa już od dni — to nie ten energiczny szum drużyny niosącej się na fali formy, lecz ciche brzęczenie taśm, okładów z lodem i szeptanych wieści o tym, kto naprawdę będzie mógł jutro wybiec na boisko. Najnowsze nazwisko na tej liście to Djed Spence i jeśli doniesienia się potwierdzą, prawy obrońca Tottenham nie wystąpi w spotkaniu z Meksykiem, zostawiając Thomasa Tuchela z problemem, który towarzyszy Anglii przez cały ten Mistrzostwa Świata jak złego kodu pocztowego, którego nie da się pozbyć.

Prawy obrońca nigdy nie miał być głównym tematem. Turnieje wygrywa się dzięki kontroli środka pola, dyscyplinie stałych fragmentów gry oraz graczowi, który zamienia zacięty mecz pucharowy w zdanie zakończone kropką, a nie w pytajnik. A jednak Anglia znów rozmawia o pozycji, która powinna być rozstrzygnięta w marcu, a nie dyskutowana w lipcu, gdy ćwierćfinał wisi im nad głową. Tino Livramento odpadł jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. Reece James wytrzymał dwa mecze, a potem dołączył do grona kontuzjowanych. W pierwszym występie bez Jamesa Jarell Quansah — na co dzień środkowy obrońca — schodził z boiska z kontuzją po tym, jak zmuszono go do gry na prawej stronie. Spence oferował bardziej naturalny profil, gdy wszedł na boisko, ale nawet ta krótka ulga nie trwała długo; Declan Rice zakończył zwycięstwo w 1/16 finału nad DR Kongiem, grając w końcówce meczu w koszulce prawego obrońcy, co mówi wszystko o tym, jak cienko ta kadra jest na tej pozycji.

Podobno Spence leczy kontuzję, która prawdopodobnie wpłynie na jego udział w meczu z Meksykiem, a ironia jest okrutna. Anglia wreszcie miała kogoś, kto wyglądał na gracza stworzonego dla tej flanki, a ciało powiedziało nie. To pozostawia Tuchela z wyborem składu, który mniej dotyczy idealnej piłki nożnej, a bardziej ograniczania strat — takiej decyzji, jaką podejmuje trener, gdy tablica w szatni ma więcej czerwonych niż zielonych znaczników.

Praktyczne opcje nie są olśniewające. Quansah wrócił do treningów po okresie, gdy nie przewidywano jego obecności w tym meczu, co otwiera drzwi, którymi Tuchel może być zmuszony przejść, nawet jeśli obrońca nie jest w pełni w formie. Rice z kolei jest zdrowy, wystąpi w wyjściowym składzie, a jedyną kwestią sporną jest jego pozycja. Zostaw go w środku pola, a Anglia zachowa swojego najlepszego defensywnego pomocnika; przesuń go na prawą obronę, a zabezpieczysz korytarz inteligencją i agresją, ale jednocześnie poprosisz zawodnika, który nosił na sobie rytm tej drużyny, o poświęcenie swojego naturalnego wpływu na grę na rzecz prowizorycznego układu taktycznego.

Taki jest obecnie dylemat: dostępność Quansaha kontra wszechstronność Rice’a, a Spence najwyraźniej na razie wypada z układanki. To nie jest nagłówek, który sprzedaje koszulki, ale może zadecydować o tym, czy Anglia awansuje. Meksyk przybywa sklasyfikowany na piętnastym miejscu na świecie — o jedną pozycję wyżej, cicho pnąc się w górę — i w tym turnieju był skuteczny, a nie efektowny. Ich ostatnie zwycięstwo w rozgrywkach odbyło się przy piętnastu strzałach, mniejszym udziale posiadania piłki oraz chłodnej efektywności drużyny, której nie trzeba dominować w posiadaniu, aby zadać cios.

Konkretnym problemem po prawej stronie jest Julian Quinones. Napastnik Al-Qadsiah ma w tym Mistrzostwach Świata na koncie trzy gole i jedną asystę, w tym bramkę i asystę w ostatnim meczu z Ekwadorem, i gra z lewej strony — dokładnie na tym pasie, gdzie będzie wystawiony na próbę awaryjny prawy obrońca Anglii. Quinones to nie zawodnik, który czeka na idealną sytuację; wchodzi w wolne miejsca z impetem, tnie do środka silniejszą nogą i karze każde wahanie. Jeśli przeciwko takiemu graczowi wystawi się nie w pełni zdrowego środkowego obrońcę albo pomocnika przesuniętego na ten dzień na inną pozycję, margines błędu znika całkowicie.

Własne statystyki Anglii w tym turnieju wskazują na drużynę, która potrafi kontrolować mecze, gdy struktura się trzyma. Ich zwycięstwo w fazie grupowej w tym cyklu mistrzostw świata obejmowało szesnaście strzałów, siedem celnych i sześćdziesiąt procent posiadania piłki — profil drużyny, która potrafi dusić przeciwników, gdy na boisku są właściwe elementy. Ale te liczby niewiele znaczą, jeśli prawy obrońca nie potrafi trzymać się blisko Quinonesa, opóźnić dośrodkowania i wrócić na pozycję, gdy Meksyk szybko przechodzi do kontrataku.

Tuchel nazwał to swoim najważniejszym wyborem składu i nigdy nie miał otrzymać pełnej swobody. Kryzys na prawej obronie był przesądzony jeszcze zanim Meksyk trafił do terminarza. Teraz zmienia się to, że znika jedyny specjalista, który wydawał się najbliżej rozwiązania problemu. Powrót Quansaha do treningów daje nadzieję, ale nadzieja i forma to różne waluty na mundialu. Rice na prawej obronie to taktyczny kompromis, który Anglia już pokazała w meczu pucharowym — nie jako teorię, lecz w ostatnich minutach, gdy wynik wciąż trzeba było bronić.

Trener Meksyku już skierował ostrzeżenie w stronę Anglii – tak robią trenerzy, gdy wyczuwają niepewność po drugiej stronie. Anglia odpowie hałasem na stadionie i zwykłą retoryką o mentalności, ale prawda jest prostsza: to ćwierćfinał, w którym najsłabsze ogniwo nie kryje się w środku pola ani w ataku – leży na skrzydłach, gdzie każde dotknięcie piłki to test, a każde utykanie to nagłówek, który sam się pisze.

Kontuzja Spence'a może wymusić najbardziej zaskakujący wybór na prawą obronę ze wszystkich, a w turnieju, który już etapami pozbawił Anglię Livramento, Jamesa i Quansaha, to naprawdę coś znaczy. Tuchel wybierze między obrońcą centralnym wracającym po kontuzji a swoim najlepszym pomocnikiem w nieznanej roli, a tak czy inaczej Anglia będzie musiała wygrać ten mecz bez możliwości udawania, że ta pozycja jest już załatwiona. W ćwierćfinale mistrzostw świata to nie jest przypis. To cały mecz jeszcze przed pierwszym gwizdkiem.

LATEST